

Tomasz Gollob, Jarek Hampel, Janusz Kołodziej i Rune Holta zdobyli po 14 punktów każdy, a Adrian Miedziński – 12, razem gromadząc najwyższy w historii DPS wynik reprezentacji narodowej – 68 punktów. Duńczycy, wśród których zabrakło Nicki Pedersena, skończyli na drugim miejscu z 45 punktami, i wraz z Rosjanami, którzy zdobyli 31 punktów, będą walczyć w czwartkowym barażu. Czesi zdołali wywalczyć tylko 8 punktów, co eliminauje ich z dalszych rozgrywek.
Miażdżąca przewaga punktowa ukrywała słabsze starty, co jednak dawało kibicom powody do tym większej radości, kiedy polscy zawodnicy wyprzedzali przeciwników, przechodząc z ostatniego na pierwsze miejsce na torze który, pomimo dużej ilości kurzu, umożliwiał spektakularne wyprzedzanie. Tylko raz, w biegu 17, z udziałem Adriana Miedzińskiego, reprezentant Polski nie skończył w pierwszej dwójce – ogólny dorobek teamu, 19 zwycięstw z 25 wyścigow, był imponującym osiągnięciem.
Atmosferę zabawy prawie zepsół incydent w biegu 14, kiedy Rosjanin Denis Gizatulin stracił kontrolę nad motocyklem i upadając, był prawie przejechany przez Lukasza Drymla. Wypadek wyglądał groźnie, ale obaj zawodnicy wyszli z niego tylko poobijani.
Pomimo tryumfu w Gorzowie, Polacy wiedzą, że nie wolno im spocząć na laurach przed finałem. Lider klasyfikacji Indywidualnych Mistrzostw Świata Jarek Hampel zdaje sobie sprawę, że walka na torze w Vojens, gdzie odbędzie się finał w następną sobotę, może wymagać zupełnie innej taktyki: „to inne miejsce i zupełnie inny tor, krótki, z ciasnymi łukami. Spotkają się tam cztery silne drużyny. Mamy sporą szansę, ale nie możemy ustawać w wysiłkach. Duńczycy są przeciwnikiem nie do lekceważenia, zwłaszcza na ich własnym terytorium. Nawet bez Nickiego Pedersena mogą stanowić zagrożenie, a Rosjanie po prostu ścigają się dobrze, gdziekolwiek pojadą.”







