Najpopularniejszy Polski Portal w Irlandii. Serwisy informacyjne, serwisy ogłoszeniowe: praca, mieszkania, towarzyskie, kupię-sprzedam, katalog firm polonijnych, forum, kalendarium wydarzeń, faq, encyklpedia turystyczno-emigracyjna

Gosia Butler Profil autora » (Don't) Speak English (18). Redukcja akcentu   21 lipca 2010   13 komentarzy

Wiele osób jest przekonanych, że nigdy nie pozbędzie się polskiego akcentu. Nie tędy droga. W tej sprawie osoba ucząca się języka może naprawdę dużo zrobić sama.

Co nie pomoże
Ale najpierw powiem, co nam nie pomoże. Nie pomoże nam nauka w szkole czy na kursach językowych – i to zarówno w Polsce, jak i w Anglii. Bo – może to niektórych zdziwi – wymowa figuruje bardzo mało w programie nauczania języka. I nie jest to moja opinia. Wykładowcy uniwersyteccy w Polsce skarżą się, że jak już dostają studentów po liceum to jest właściwie za późno naprawiać złe przyzwyczajenia nabyte w ciągu kilku lat poprzedniej nauki.

Liceum nie uczy wymowy, a i na kursach językowych w Polsce lub po przyjeździe do UK wcale też nie jest tak różowo. Czy nauczyciel jest native speakerem czy nie, to naprawdę nie ma żadnego znaczenia, bo niestety nie uczymy się akcentu od nauczyciela, ani też od rodziców. Akcentu uczymy się od OTOCZENIA, więc jaki jest sens chodzić na kursy i nasłuchać się błędów innych? Może jest sens zapisać się na kurs z powodu systematyczności, bo jednak musimy się zjawić czy też odrobić jakieś zadania – bardzo dobrze, może nauczymy się pisania, czytania, mówienia (mówienie a wymowa to dwie różne rzeczy) - ale zwykle zachowujemy przy tym nasz akcent.

Na stronie internetowej BBC student z Indii pyta: Jak poprawić akcent? Odpowiedź, muszę przyznać, mnie zaszokowała. Po co, bądź dumny ze swojego akcentu, jest na równi z akcentem brytyjskim! A przecież tu nie chodzi o dumę, ale o zrozumienie. Dla wielu Hindusów angielski jest językiem ojczystym, ale ich wymowa jest – jak w polskim – sylabiczna, a nie z akcentem tonicznym, więc wychodzi inna jakość niż angielski brytyjski. Wiem, że BBC ma na swoich stronach internetowych różne ćwiczenia z WYMOWY, ale znowu: wymowa poszczególnych słów to nie AKCENT.

Czyli nauczyciele języka nam nie pomogą. Nie pomogą nam też lingwiści, bo owszem, zanalizują wymowę w bardzo uczony sposób, ale nie dadzą mam konkretnych wskazówek, co robić, żeby wymowę polepszyć. Przeciwnie, wielu z nich jest pesymistami i twierdzi, że po osiągnięciu pewnego wieku pozbycie się akcentu jest niemożliwe. Jednak tzw. Hipoteza Okresu Krytycznego (Critical Period Hypothesis) jest ilustrowana zwykle JEDNYM przykładem „dzikiego dziecka” Genie, który spędziła 12 lat życia w izolacji, przywiązana do nocnika i bita za wydawanie dźwięków. Nigdy nie nauczyła się potem dobrze mówić. Jest jednak możliwe, że Genie była upośledzona umysłowo i to było przyczyną izolowania jej. Więc prawdopodobnie i tak nigdy by się nie nauczyła mówić poprawnie. To już pozostanie bez wyjaśnienia.

Dlatego dowód ten nie jest do końca przekonywujący.

Co pomoże
Czyli co – pogodzić się z faktem, że akcent cudzoziemski pozostanie nam na zawsze? Niekoniecznie. W sukurs* przychodzą nie teoretycy, ale PRAKTYCY!
(*w sukurs – na pomoc, słowo archaiczne)

Na międzynarodowych konferencjach biznesowych i naukowych zauważono, że oto występują panowie (bo byli to głównie panowie) z różnych części świata, na pewno specjaliści w swojej dziedzinie, bez wątpienia biegli w angielskim (wiemy o tym, bo np. czytaliśmy wcześniej ich książki czy artykuły, i na tej podstawie zaproszono ich na tą konferencję). Panowie wstają, wchodzą na podwyższenie, zaczynają mówić - i tu szok! Nic nie rozumiemy. Bo angielskiego uczyli się z książek czy też od swoich ziomków.

Na szczęście środowisko biznesmenów to ludzie praktyczni. Nie wdając się w jałowe rozważania – jak powyżej – zadali pytanie: co można z tym zrobić? I tak powstało pojęcie REDUKCJI AKCENTU czy też jego NEUTRALIZACJI.

Jest to rozwiązanie konkretnego problemu i pożądane wyjście naprzeciw oczekiwaniom wielu tysięcy, a nawet milionów ludzi. I rozwiązanie realistyczne, bo jakieś postępy jednak są. Oczywiście nikt (chyba?) nie nagrywa się w pierwszy dzień przyjazdu do UK, ale gdyby to zrobił, to musiałby zauważyć, że np. po roku mówi lepiej. Trzeba być nastawionym pozytywnie, a nie marudzić: ja się nigdy nie nauczę angielskiego. Nigdy nie mów nigdy!

Można brać prywatne lekcje, jest też dużo materiałów w internecie, choć najczęściej pod kątem wymowy amerykańskiej. Jeżeli ktoś jest na stanowisku, np w banku czy w firmie, to warto zainwestować w prywatne lekcje, ale nie u nauczyciela angielskiego, ale pod kątem czegoś, co w Anglii nazywa się elocution – czyli lekcje u jakiegoś specjalisty od wymowy (voice coach). No a dla nas pozostałych – może spróbujemy sami polepszyć sobie wymowę? Kto się na to pisze?

Bo pytanie – przypominam – brzmi: Co można zrobić z tym problemem?
Oceń artykuł: Aktualna ocena: 4.76 Autor:
Ilość głosów: 20
Gosia Butler
Profil autora » Wyślij znajomemu »

 
~Ja sie pisze   21 lipca 2010     14:02 Gosiu jak zwykle swietna jestes.Sa na rynku dwie znane ksiazeczki +cd z tego tematu ktore mozna polecic. ship or sheep oraz tree or three. Jak kogos nie stac na kupno to na necie mozna znalesc pdf i mp3 zgłoś nadużycie
 
 
gosia butler   22 lipca 2010     10:49 Nie na temat, ale muszę się tu doczepić. Czemu Londynek nic na temat Lecha Poznań wczoraj? "Oglądałam" karne na stronie internetowej uefa, strona podawała trzy różne wyniki i na końcu napisali, że Lech przegrał. Ale dziś mówią, że wygrał! A co na to Londynek? Bo ja się zgubiłam w tych karnych. zgłoś nadużycie
 
 
~zażenowany   22 lipca 2010     15:38 Co za debilny artykuł... cała strona tekstu o niczym (jako dodatek wyjaśnienie słowa sukurs, bo w końcu Polacy to językowi ignoranci), tylko po to żeby na końcu podsumować 'idź to voice coacha'???? Zmarnowałem 3 minuty życia... zmarnowałbym 5, ale nabyłem umiejętność wychwytywania istotnych części tekstu, więc tutaj nie wychwyciłem nic. zgłoś nadużycie
 
 
gosia butler   22 lipca 2010     16:01 -do zażenowany: no to straciliśmy jednego czytelnika, ale widzę, że to czytelnik przypadkowy, bo wyjaśniam "sukurs" dlatego, że mi poprzednio napisano, że "wszystek" to archaiczne, choć "Słownik języka polskiego" tak nie mówi. Więc trochę ironii*(*ukrytej drwiny). Przepraszam. A co, czytelnik myślał, że mam rowiązanie - cud na pozbycie się akcentu? Może i mam, ale to trochę potrwa, w trzy minuty się nie da! zgłoś nadużycie
 
 
gosia butler   22 lipca 2010     16:08 -do zażenowany po raz drugi! Bo nie mogę się powstrzymać! Jeżeli zażenowany to mężczyzna, to jest coś, co można zrobić w trzy minuty! zgłoś nadużycie
 
 
~czytelnik   23 lipca 2010     01:09 Pan zazenowany to gbur jakis, lepiej zignorowac. Temat na pewno ciekawy dla wiekszosci imigrantow. Niedawno zauwazylam w Dublinie "szkole mowionego angielskiego" - ciekawa sprawa. zgłoś nadużycie
 
 
gosia butler   23 lipca 2010     09:04 A w Warszawie ogłasza się Academy of New York, którzy mówią, że jako jedyni stawiają na redukcję akcentu. Artykuł o tym, że w tej sprawie coś się ostatnio dzieje i żeby nie twierdzić, że "wiem, że nigdy nie stracę akcentu". Ale CZASU trochę niestety trzeba by w to zainwestować. zgłoś nadużycie
 
 
~Magda   23 lipca 2010     10:02 Mnie najbardziej denerwuja Polacy, ktorzy podsluchuja moje rozmowy gdzies na miescie(niektore slowa wypowiadam z typowo brytyjskim akcentem, np.time, i nic na to nie poradze) i bezczelnie komentuja, myslac ze chce sie popisac przy nich! Buractwo. zgłoś nadużycie
 
 
~edyjus   23 lipca 2010     18:36 fajny artykuł. ja myślę że jak najbardziej pozbycie sie akcentu jest możliwe. Ja ciągle słyszę że nie brzmię jak Polka, że po akcencie nie są w stanie stwierdzić skąd pochodzę - jak to się stało - otóż od 5 lat pracuję wyłącznie z Brytyjczykami i używam języka dosyć intensywnie ( dodam że w domu rozmawiam po Polsku). zgłoś nadużycie
 
 
~O jakiej wymowie mówimy?   25 lipca 2010     13:08 Czy chodzi o tzw.królewski angielski,czy angielski z Brystolu,czy z Walii,czy Szkocji,Irlandii a może amerykański z północy czy południa,australijski,nowozelandzki czy tzw kokney? zgłoś nadużycie
 
 
gosia butler   25 lipca 2010     15:18 Do ostatniego czytelnika: na wstępie mówimy o redukcji własnego akcentu, nie chcemy brzmieć aż tak po cudoziemsku, więc np. redukujemy sylaby nieakcentowane. Akcent docelowy - albo zależy od otoczenia, np. nasze dziecko w londyńskiej szkole może złapać akcent i wyrażenia czarnych uczniów, lub od naszego specyficznego wyboru: te "elocution lessons" w Londynie to na pewno Received Pronunciation. A sama jestem ciekawa, czy Polacy w Irlandii uczą się akcentu irlandzkiego, czy mówią z brytyjskim? zgłoś nadużycie
 
 
Rafael Warynsky   28 lipca 2010     12:22 Do Gosi: polecam wpis imć Rolexa http://hekatonchejres.salon24.pl/212285,the-queen-and-kids-of-bricks-and-mortar zgłoś nadużycie
 
 
gosia butler   28 lipca 2010     13:56 - do Rafael Warynski: bardzo dziękuję za komentarz i link, oczywiście link to osobisty punk widzenia autora i raczej na temat: "Jak Polacy widzą akcenty w UK". Ja np. używam Cockney Rhyming Slang cały czas, bo jak powiem: "My exhaust is cream crackered" to mi mechanik da zniżkę! Nazwanie tego "grypserą półświatka" - no to wiadomo, autor zna z recyklingu w filmach byłego "Pana Madonny" - Guy'a Ritchie - ale to nie Cockney, a Mockney. Prawdziwy Cockney może jeszcze na rynku w Romford? Pozdrowienia, Gosia zgłoś nadużycie
 
 
Dodaj komentarz do tego artykułu:
Tymczasowa nazwa (zaloguj się aby dać komentarz na swoją unikalną nazwę):* Treść komentarza:* Pytanie aktywujące:* Wpisz w pole poniżej wynik równania 1+4 .
 
Reklama
Umiesz pisać? Masz ciekawy temat?
Chcesz dorobić jako freelancer?
Skontaktuj się z nami
Najnowsze artykuły
Najczęściej czytane
Ostatnio komentowane
Kurs NBP z dnia: 2010-09-09
Funt brytyjski 1 GBP (£) = 4.7691 zł -0.04 zł
Euro 1 EUR (€) = 3.9421 zł -0.01 zł
Dolar amerykański 1 USD ($) = 3.0991 zł -0.02 zł
Dolar kanadyjski 1 CAD ($) = 2.9907 zł +0.02 zł
Frank szwajcarski 1 CHF (Fr) = 3.0497 zł -0.03 zł
Przelicznik walut
na
Reklama